jesień

jesień

Remont w toku. Nie jest tak strasznie, jak mi się wydawało, że będzie i zaczynam się obawiać, że coś robimy źle. Wchodzimy do marketu, wybieramy co nam się podoba, płacimy, wychodzimy. No a mieliśmy spędzać długie godziny w alejkach, potem jeszcze dłuższe na dyskusjach, a potem mieliśmy nic nie kupować. I wrócić następnego dnia. I następnego. I tak pół roku. I mieliśmy znienawidzić siebie nawzajem i zaprzyjaźnić się z obsługą w każdym markecie budowlanym w Warszawie. Istnieje prawdopodobieństwo, że nic w tym naszym mieszkaniu nie będzie do siebie pasowało. Może powinniśmy jakoś bardziej to wszystko przemyśleć… Ale nieład to w sumie też jest jakaś estetyka, prawda? Jedyne co mi się […]

rozmiłowanie

rozmiłowanie

  Dzień dobry! Podróże poślubne bywają trudne – obydwoje tak bardzo chcieliśmy, żeby tej drugiej osobie było dobrze i pięknie, że zaczęliśmy się spinać. A ze spięcia w relacjach nigdy jeszcze mi nie wyszło nic dobrego. Może to i lepiej, jeszcze byśmy pomyśleli, że po ślubie to już tylko sielanka i wtedy powrót do codzienności mógłby zaboleć. Na szczęście nie udało nam się zrujnować tych wakacji i jak już uznaliśmy, że nie umiemy w „just married”, to nawet te spięcia zrobiły się zabawne. Zaraz po deszczowym ślubie padł pomysł, żebyśmy polecieli gdzieś w ciepłe kraje, bo w Bieszczadach to tylko będziemy moknąć i marznąć. Uznaliśmy jednak, że wolimy siedzieć w […]

tydzień

tydzień

Poniedziałek Poszli na randkę. Piechotą na Plac Wilsona, do knajpy z sushi. Ona nigdy nie jadła, on tylko takie pudełkowe z Żabki. Chcieli spróbować czegoś nowego z okazji 10 rocznicy ich pierwszego spaceru. Ona nerwowo poprawiała za duży dekolt w sukience, on na siłę próbował ją rozbawić. Na miejscu schowali się w rogu i zamówili największy zestaw ze wszystkim, czego nie potrafili ani nazwać, ani zjeść. Jeszcze godzinę temu, zanim wyszli z domu, ona szalała z nerwów, a on nie wiedział co ma zrobić. Teraz się rozluźniła i niezdarnie podnosząc pałeczkami kawałek czegoś, co najprawdopodobniej było imbirem, zaczęła wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Zrobiło się na tyle zimno, że zamiast […]

O dygotaniu

O dygotaniu

26.08.2017   – No publikuj! – Nie, nie! Wstydzę się bardzo! – A przestań, publikuj, i tak nikt tego nie przeczyta, to przed kim się wstydzisz? – Piotrek przeczyta i będzie się naśmiewał ze mnie! A jak jeszcze ktoś się tu zaplącze i coś jeszcze przeczyta? I napisze mi „głupia jesteś. idź stąd”? I po co mi to? Gdzie ja pójdę? A jak mi ktoś napisze „fajna jesteś, wrócę tu”? To co ja zrobię? Ty wiesz jaka to presja?! – Piotrek obiecał, że nie będzie czytał. Więc nawet jeśli przeczyta, to się nie przyzna. A jak ktoś przyjdzie i przeczyta i jeszcze coś sobie w związku z tym pomyśli, to nie […]

nieporozumienie

nieporozumienie

  Pękła mi dusza. Teraz jej fragmenty wbijają mi się w ciało od środka, uwierają w żołądek, wątrobę i płuca, drażnią. Bolą. Piotr się wycofał. On faktycznie nie ma nic przeciwko posiadaniu potomstwa, ale przecież jeszcze nie teraz. Że porobiłam te wszystkie badania? No porobiłam, to chyba fajnie, wydawało mu się, że to dłużej zajmie. Weźmy najpierw ślub, skończmy remont, wtedy się zastanowimy. Że ja już się zastanowiłam? No to, hehe, się nie dogadaliśmy. Nieporozumienie! Oczy mi zachodzą łzami i nie wiem już w którą stronę jest wdech, a w którą wydech. Niby nic takiego, pół roku, rok, w jedną lub w drugą. Później będzie trzeba poczekać na większy samochód, […]

a po burzy spokój

a po burzy spokój

Dzień dobry, Ukrop. Rok temu śniłeś mi się naburmuszony na weselu. W tym roku spotkamy się na weselu, ale mam nadzieję, że w dobrych nastrojach. I też nie przynoś kwiatów! Chyba, że to będzie polna wiązanka prosto z Twojej łąki. Rany, jak tam pięknie! W ogóle nie miałam ochoty ruszać się z tego tarasu. Jest stworzony do tego, żeby siedzieć z podkulonymi nogami w fotelu, owinąć się kocem, postawić obok butelkę wina i spędzić całą noc gapiąc się w przestrzeń. Jak kiedyś będę budować dom, to mam nadzieję, że właśnie na takiej działce (a samochód terenowy marzy mi się odkąd zrobiłam prawo jazdy). Powinniście sobie zamontować na piętrze takie podwieszane […]

szaleństwa (jeszcze) panny Kasi

szaleństwa (jeszcze) panny Kasi

Dzień dobry, kiedyś w przypływie szaleństwa poszłam do dentysty usunąć ósemki. Górna lewa – phi, pikuś! O co ta afera! Lody można jeść na śniadanie, obiad i kolację, takie zalecenie lekarskie, nie ma dyskusji, trzeba to trzeba, no cudownie. Dolna lewa – koszmar. Zatrzymana w kości. Piłowanie żuchwy, rozcinanie dziąseł, dłutowanie. Krew wszędzie. Chirurg – pan Sergiusz o dłoniach wielkości bochenków – klął pod nosem, że taka mu się trafiłam. A ja siedziałam totalnie przerażona i za wszelką cenę starałam się nie zemdleć (świadoma tego, że to tylko przedłuży zabieg i wcale mnie nie uratuje). Pierwsze słowa jakie z siebie po wszystkim wyplułam razem z krwią i opatrunkiem brzmiały „nigdy, […]

dzień dziecka

dzień dziecka

  Od kilku miesięcy nie jestem w stanie zrobić sobie zdjęcia do CV. A to włosy nie takie, a to spuchnięta jestem, a to mam smutny dzień, a światło jest złe i w ogóle mi się brzydko rzęsy wywinęły. Jak się ostatnio widziałam z Ewą, to mi zadała tylko jedno pytanie: „Czemu?”.  No, czemu? Może jednak gdzieś tam głęboko nie chcę teraz zmieniać branży, uczyć się nowych rzeczy i odkładać tematu dzieci na najbliższe dwa lata? Może jednak nie chcę czekać? Sama już nie wiem o co mi chodzi, zapomniałam.   Postanowiłam podjąć próbę i powiedzieć swojemu ciału „sprawdzam”. Pogadałam z Piotrkiem, boi się. Ja też – jak się uda, […]

wezwanie do wyprawy

wezwanie do wyprawy

Spierdolina. Stan charakterystyczny dla rozregulowania hormonalnego organizmu, w którym funkcjonowanie w społeczeństwie staje się wyzwaniem. 15h snu na dobę to nadal za mało. Każdy posiłek sprawia, że przybywa parę milimetrów w udach i nie są to mięśnie. Każdy kontakt z drugim człowiekiem jest irytujący. Ciało boli i odmawia współpracy. Głowa atakuje wyrzutami sumienia. Pusto w środku i jedyne co chcę, to żeby już się skończyło. Zaciskam zęby i zachowuję pozory. Wstaję z łóżka, chociaż mam ochotę pod nie wpełznąć. Stukam obcasami i wystawiam twarz do słońca. Dopóki ktoś nie spojrzy na mnie uważnie, to nie płaczę. Jestem zła i boję się, że jak tej złości zabraknie, to zapadnę się w […]

grom z nieba

grom z nieba

Pierwsza burza w tym roku. Wysiadł prąd, ciemno, na spacer strach iść, siedzieć sama nie chcę. Dostałam dzisiaj wyniki badań i już wiem czemu ostatnio taka jestem niemrawa. Właściwie nie mam się czym przejmować – dostosuję sobie dawkę leków, wyprowadzę hormony w przeciągu miesiąca, maksymalnie dwóch. Wiem, że w tej chwili muszę wrzucić na luz i dać sobie przestrzeń na dłuższe spanie, spacery i ogólne slow motion. Z drugiej strony się irytuję, bo to pogorszenie jest skutkiem stresów związanych z pracą i z Piotrem. I jak mam czarno na białym wydrukowane, że znowu nie zadbałam o siebie odpowiednio, to mnie szlag trafia. A nie powinnam się denerwować! Kusi mnie reset. […]