stare jak świat wątpliwości

stare jak świat wątpliwości

Wystraszyłam się. Wróciłam ze świątecznych wojaży, prosto w pracę. Po ośmiu godzinach dojechałam do domu. W domu pies, żadnego człowieka. Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech. Bosko, potrzebuję być sama. Przez kilka dni byłam ciągle w jakiejś relacji i dopiero jak zamknęłam drzwi domu, poczułam jak bardzo mnie to zmęczyło. Zupełnie jakby po tygodniu odetkało mi nos. Jak wtedy kiedy dentysta rozwiercił mi zgorzel i nagle stał się jaśniejącym rosyjskim aniołem z wielkimi łapami o zapachu tytoniu. Ulga. I jak już poleżałam z psem na dywanie parę godzin pogryzając sernik, pijąc herbatę i oglądając jeden z moich ulubionych seriali, jak już naładowałam baterię na tyle, że mogłam włączyć mózg, to spanikowałam. […]

zew

zew

  Zobaczyłam dzisiaj śnieg i zorientowałam się, że nie wiem kiedy stał się grudzień. Na autopilocie poruszam się między pracą, siłownią, kuchnią, szkołą… Za dużo! Czasem wstaję jak jest ciemno tylko po to, żeby w spokoju pójść z psem na spacer i cieszyć się z rzucania patykiem. Urodziła się Maja. Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z noworodkami, trochę się ich bałam – małe, brzydkie i nie wiadomo co z tym zrobić. W głowie miałam dużo napięcia odkąd się dowiedziałam, że Ewa jest w ciąży – ja nadal nie wiem, czy dzieci mieć mogę, a im dłużej nie wiem, tym bardziej chcę. A Piotrek nadal nie jest gotowy podjąć próby. Zastanawiałam […]