stare jak świat wątpliwości

stare jak świat wątpliwości

Wystraszyłam się. Wróciłam ze świątecznych wojaży, prosto w pracę. Po ośmiu godzinach dojechałam do domu. W domu pies, żadnego człowieka. Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech. Bosko, potrzebuję być sama. Przez kilka dni byłam ciągle w jakiejś relacji i dopiero jak zamknęłam drzwi domu, poczułam jak bardzo mnie to zmęczyło. Zupełnie jakby po tygodniu odetkało mi nos. Jak wtedy kiedy dentysta rozwiercił mi zgorzel i nagle stał się jaśniejącym rosyjskim aniołem z wielkimi łapami o zapachu tytoniu. Ulga. I jak już poleżałam z psem na dywanie parę godzin pogryzając sernik, pijąc herbatę i oglądając jeden z moich ulubionych seriali, jak już naładowałam baterię na tyle, że mogłam włączyć mózg, to spanikowałam. […]