czas na yerbę

czas na yerbę

Dzień dobry, o zachodzie słońca wróciłam z uczelni. Wolna głowa. Dzisiaj otrzymałam ostatni wpis, zdałam indeks i oto przekroczyłam magiczną granicę połowy. Jeszcze nie oficjalnie, ale właściwie już jestem na IV semestrze. Szok i niedowierzanie, rozglądam się za fajerwerkami na moją cześć. Siedzę sama w domu, mam wolne popołudnie i wcale nie jestem chora. Normalnie wzięłabym Czarnulę na smycz i poszłybyśmy do lasu, ale normalnie nie jest – strach oddychać, dzisiaj wyjątkowo. Z prognoz wynika, że w nocy ma być trochę lepiej, wtedy pójdziemy. Wyjadam łyżką ze szklanki zbyt gęsty koktajl i zastanawiam się co zrobić z tym czasem. Wolałabym spania uniknąć przynajmniej do 21, więc to jest chyba najwyższy […]