panta rhei

panta rhei

Z nieba leje się woda i spada w kałuże roztopionego śniegu po drodze czyszcząc powietrze. Wracamy do mieszkania. Większość rzeczy wyrzuciliśmy i jest zupełnie jak na początku – puste półki i echo. Na ścianie rozrysowywuję remontową mapę myśli, żeby usprawnić organizację. W wyobraźni rysuję swoją mapę – ręce, nogi, serce, głowa, macierzyństwo, stabilizacja, zdrowie, wolność, egoizm, praca, sen, pasja, żądze, relacje… Powymyślałam sobie, nawymyślałam, naplanowałam… i wcale mi w tych myślach nie jest wygodnie, a wręcz trochę za ciasno. Odrobinę się wycofuję i wciskam pauzę. Jestem i nasłuchuję.   Dzisiaj pierwsza noc w domu. Przemeblowałam sypialnię, przestawiłam łóżko i mam nadzieję, że nowa perspektywa pozwoli mi spokojnie zasnąć. Całuję, K.

dom

dom

Pamiętasz mieszkającą pode mną pielęgniarkę wiecznie na bani, która wali w rury i się wszystkich czepia? Pisałam Ci o niej dawno temu. Dzisiaj w nocy spaliła swoje mieszkanie. Obudził nas smród i pękające szyby. Udało się uciec i przetransportować psa przez niekonczacy sie korytarz dymu prosto w mroźna noc. Warszawskie powietrze nigdy nie smakowało tak dobrze jak ten pierwszy paniczny wdech po kilku minutach w piekle. Zatrzymaliśmy się chwilowo u Piotrka rodziców. Wykąpałam siebie, psa, założyłam nowe ciuchy i wstawilam już drugie pranie. Umylam włosy 5 razy. Piję mocną czarną kawę i zastanawiam się co zrobić z naszym domem. Nie tak sobie wyobrażałam nadchodzace zmiany. Jutro rano mój tata przyjeżdża do […]