dom

dom

Pamiętasz mieszkającą pode mną pielęgniarkę wiecznie na bani, która wali w rury i się wszystkich czepia? Pisałam Ci o niej dawno temu. Dzisiaj w nocy spaliła swoje mieszkanie. Obudził nas smród i pękające szyby. Udało się uciec i przetransportować psa przez niekonczacy sie korytarz dymu prosto w mroźna noc. Warszawskie powietrze nigdy nie smakowało tak dobrze jak ten pierwszy paniczny wdech po kilku minutach w piekle. Zatrzymaliśmy się chwilowo u Piotrka rodziców. Wykąpałam siebie, psa, założyłam nowe ciuchy i wstawilam już drugie pranie. Umylam włosy 5 razy. Piję mocną czarną kawę i zastanawiam się co zrobić z naszym domem. Nie tak sobie wyobrażałam nadchodzace zmiany. Jutro rano mój tata przyjeżdża do […]