panta rhei

panta rhei

Z nieba leje się woda i spada w kałuże roztopionego śniegu po drodze czyszcząc powietrze. Wracamy do mieszkania. Większość rzeczy wyrzuciliśmy i jest zupełnie jak na początku – puste półki i echo. Na ścianie rozrysowywuję remontową mapę myśli, żeby usprawnić organizację. W wyobraźni rysuję swoją mapę – ręce, nogi, serce, głowa, macierzyństwo, stabilizacja, zdrowie, wolność, egoizm, praca, sen, pasja, żądze, relacje… Powymyślałam sobie, nawymyślałam, naplanowałam… i wcale mi w tych myślach nie jest wygodnie, a wręcz trochę za ciasno. Odrobinę się wycofuję i wciskam pauzę. Jestem i nasłuchuję.   Dzisiaj pierwsza noc w domu. Przemeblowałam sypialnię, przestawiłam łóżko i mam nadzieję, że nowa perspektywa pozwoli mi spokojnie zasnąć. Całuję, K.