48 godzin gratis

Dzień dobry,

mam wolny weekend niespodziankę. Byłam przekonana, że mam teraz warsztaty z kreatywności i planowania kariery. Sprawdzając w piątek dokładną godzinę o której powinnam stawić się na drugim końcu Warszawy, przekonałam się, że pomyliły mi się daty i to za tydzień. Nic innego na ten weekend nie planowałam i nagle okazało się, że mam ponad 48 godzin w gratisie.

Od rana chodzę poddenerwowana, bo zapomniałam co się robi w wolnym czasie, a w głowie tylko przymus robienia rzeczy „pożytecznych” (łazienka taka brudna, szafy trzeba posegregować na lato, może opracujesz wreszcie wakacyjny plan nauki angielskiego, szczepienie psa! idźże wreszcie na siłownię! bla bla bla). Piotrek mnie zrugał:
– A nie możesz porobić czegoś fajnego dla siebie? Idź z psem do lasu, graj cały dzień w diablo, a wieczorem idź znowu na spacer.
– Przecież to straszne marnotrawienie czasu! – zapiałam oburzona i usłyszałam od lubego, że zupełnie nie, co mnie trochę zbiło z tropu.

Jest 19 – poszłam z psem na spacer do lasu, położyłam się poczytać, spałam ciągiem 6 godzin, zaraz znowu pójdziemy, tym razem pozwiedzać żoliborz. Trochę jestem na siebie zła, a trochę dumna.

Całuję,
K.

About tycia