750 słów o stopach

– Łaaaaaa, dzień dobry prawusku.

– Zieeeeeew… Cześć lewa, jak się spało?

– Bardzo… zieeeeew… krótko. Co to się stało, że tak krótko śpimy ostatnio?

– Nie wiem prawuńku, ale bardzo się cieszę, że nas oblekła na noc w skarpeciochy.

– Tak, tak, nadchodzą ciężkie czasy dla stóp.. Całymi dniami w ciężkich buciorach, a jak zabiera nas na dwór, to i tak marzniemy.. Czy ona mogłaby choć raz dać nam jakieś wygodne i ciepłe buty na zimę?

– Ajajajaj!

– Ała! Co ona tak nami zarzuca?

– Rany boskie! Czy ty widzisz jej twarz!? Co się dzieje?!

– Co się dzieje, co się dzieje… Myślisz, że tylko my śpimy krótko?

– Oczy zapuchnięte, włosy potargane, znowu jakieś krosty..

– No krosty, krosty. Odstawiła hormony, to i są krosty. Ale słyszałaś co powiedziała kosmetyczka? To przej-ścio-we.

– A ta mina? Co to za mina?!

– Ale się czepiasz! Nic dziwnego, że marudom mówią, że wstały lewą nogą.

– Stopy! Ja sobie wypraszam! To, że mi końcówka marudzi, to nie znaczy, że cała noga jest wredna!

– Dobra, dobra, weź się nogo zajmij regeneracją kolana i się nie wtrącaj.

– No to co my tam..? A, mina. No nie wiem co to za mina! Trzeba mózg spytać.

– Móóóózg! Mózguniu!

– Halo, halo! Stopy do mózgu!

– Móózgieeeczkuuu!

– Ty, chyba jeszcze śpi…

– Czego się wydzieracie?? Jest 8 rano!

– Przypominam, że to na nas opiera się ciężar całego ciała, więc może trochę szacunku!

– Taaaak? Gdyby nie ja i mój kolanowy prawuniek, to stopy byłyby bezużyteczne! Więc przestańcie się wydzierać i dajcie się całemu ciału obudzić w spokoju!

– Jeeezu, co te kolano takie podkurwione..?

– No co ty, nie wiesz? Odkąd chodzimy na siłownię, to kolana mają przesrane – wiecznie jakieś zapalenia, ona się na te kolana obraża, katuje je dalej.. I kolana czują się zaniedbane, niekochane, lepiej zostawmy je w spokoju…

– To stąd ta jej mina? Obrażona jest na kolana?

– Nie wiem! Raczej nie.. Oni się nie dogadują już parę miesięcy, ale nigdy wcześniej nie wyglądała tak okropnie! Musimy mózgieczka zaspańca zapytać.

– No tak, tylko jest za daleko, żeby nas usłyszeć.

– Może zaczniemy boleć? Wtedy na nas zwróci uwagę.

– Nie… Wyśle zwiadowców, będziemy musiały się gęsto tłumaczyć, lepiej nie ryzykować.

– Wiem! Spróbujmy przez centralę.

– Doskonale! Halo pępek, halo pępek, tu stopy, musimy skontaktować się z mózgiem, bardzo pilne.

– Pip pip pip pip… centrum komunikacji aktualnie niedomaga, uprzejmie prosimy o kontakt dopiero po zjedzeniu śniadania. W sytuacjach kryzysowych, i tylko w sytuacjach kryzysowych, proszę zacząć boleć. Jednocześnie,  związku z nadużywaniem bezsensownych boleści informujemy, że każde takie nadużycie będzie surowo karane przez wysłanników układu odpornościowego.

– No to koniec. Nigdy się nie dowiemy.

– No… Strasznie jestem ciekawa! Może zaryzykujemy?

– Zwariowałaś?! Pamiętasz co się stało z tarczycą??? Chciała w tajemnicy rozprawić się z metabolizmem i co jej zrobili?!

– No, biedna tarczyczka, została jej tylko połowa.. Pamiętam jaki mieliśmy wszyscy kryzys..

– Pół roku dochodziliśmy wszyscy do siebie!

– Dobra, dobra. No to co robimy?

– Czekaj, czekaj, widzisz co ona tam trzyma?

– Nie, laptop mi zasłania, co tam trzyma?

– Zaswędź to zobaczysz jak cię podsunie do.. O! Zobacz kto idzie!

– Czarnuszek sierściuszek!

– Hihihihihi dzień dobry!

– Hahaha! Buzi, buzi!

– O o o! Wiiiidzę! Yerbę trzyma! Czyli mózg się obudzi już niedługo!

– Dokładnie. Musimy tylko troszkę zaczekać i wszystko będzie jasne.

– No dobrze, to co będziemy robić zanim yerba zacznie działać?

– Może ustalmy kolor lakieru na paznokcie, który na niej wymusimy, malowanie się zbliża wielkimi krokami.

– Co tu ustalać?! Czerwony!

– Co czerwony? Wiecznie tylko czerwony i czerwony! Mam dosyć!

– Jak wiecznie! A w wakacje to co było? Pamiętasz jak jej luby się śmiał z tego koralowego?? Co? Pamiętasz jaką wymyślił nazwę dla tego twojego koloru???

– Tak, pamiętam.. „Kaśkaczyciępojebało”… Bo on się nie zna w ogóle, ignorant!

– Ignorant, nie ingorant, ale jak nam zimno w nocy, to się w jego plecy wklejamy, musimy utrzymywać z nim dobre stosunki.

– Od stosunków to nie są stopy!

– Lewusku, ja cię bardzo proszę, ty się uspokój.

– I tak pewnie nie będzie miała czasu nas pomalować…

– Ech.. co racja, to racja. Pamiętasz kiedy nas ostatnio moczyła w kąpieli solnej?

– Nie…

– Ja też nie…

– O! Zobacz, zobacz, zobacz! Widzisz jej oczy? Mózg się budzi!!!

-Zieeeeeeeeeeeeeeew. Dzieeeeeeń dobry ciałko! Jak się dziś miewamy?

– Mózguniu, jeść!

– Mózgieczku, musimy pogadać o ilości krwinek!

– Panie mózgu, proszę doprowadzić hormony do porządku! Oszaleć można w tym chaosie!

– Mózguniuniu, potrzebne paliwo. Prosimy o pełną moblizację w kwestii zdobycia pożywienia.

– Móóóóózg! Móóóóózg! Tu stopy, chcemy pogadać! Móóóóóóóózg! Niech to cholera! Szalg by trafił, dlaczego my jesteśmy na drugim końcu ciała! Nigdy nas nie słyszy!!!!

– Lewusku, wiem! Trzeba przekonać wszystkich do pójścia na jogę – wtedy będziemy przy samych uszach i będziemy gadać z mózgiem goooodzinami, wszystko mu opowiemy!

About tycia