About tycia

parasole

parasole

Dzień dobry z ponurej Warszawy. Na zewnątrz jest tak paskudnie, że do pełni paskudności brakuje tylko chlupy rozciapcianej na chodnikach. Na przystanku tramwajowym cmentarzysko rozszarpanych przez wiatr parasolek – poupychane w śmietnikach terkoczą strzępami kolorowych materiałów. Herbata nigdy nie smakuje tak dobrze jak w czasie szarug jesiennych.   Nie lubię tłumów. Staram się unikać zatłoczonych miejsc. Do galerii handlowych nie chodzę w godzinach szczytu, na koncertach wybieram sobie miejce na uboczu. Parę lat temu poszłam na Wianki nad Wisłą – pomysł całkiem dobry, dopóki nie musieliśmy z Piotrkiem przejść przez masę bawiących się ludzi na drugą stronę ulicy. Po prostu przestałam oddychać, ciało się przestało słuchać, a świadomośc zniknęła. Nigdy […]

bunt ciała

bunt ciała

Nie tylko obydwie koszule okazały się przyciasne, ale i reszta moich ciuchów stała się podejrzanie obcisła. Bardzo nie lubię kupować nowych ciuchów, więc postanowiłam czym prędzej wrócić do starych rozmiarów, posiłkując się tymczasowo luźnym kieckami. Wygrzebalam z dna szafy strój do ćwiczeń, odnalazłam na telefonie rozpiskę treningów i pognałam dźwigać żelastwo. Cudownie! Głowa odpoczywa, energii mnóstwo, no to więcej,  mocniej, taka będę super! No i mam, super kaszel w pakiecie z katarem i gorączką. Dzień dobry z przychodni, piękne słońce dzisiaj w Warszawie. K.

online

online

Dzień dobry, 13 stopni i leje – całe szczęście! Bardzo nie chce mi się wracać do pracy. W tamtym roku mi się chciało, a teraz sobie myślę, że jeszcze tylko 5 minutek (za tydzień pewnie myślałabym to samo, bo mi się chyba jednak zwyczajnie przestała podobać moja praca). Także niezbyt wypoczęta – 10 dni mi zajęło uspokojenie głowy – przywdzieję dzisiaj koszulę w serduszka i idę zasuwać. Albo w żuczki, to zależy która z nich domknie się na pourlopowym biuście. Fajnie było. W Ominie – jak wstawałam i w piżamie szłam do ogródka po pomidory, maliny, sałatę i co tam mi się tylko zachciało. Na Kujawach – jak jechaliśmy samochodem […]

jestem

jestem

Wracam do życia i bycia w tym życiu. W poprzednią niedzielę miała miejsce kulminacja emocji – poszłam z psem do lasu rano i cały spacer płakałam. Nadal nie wiem czemu, chociaż mam pewne podejrzenia. Tak czy siak – wypłakałam wszystko co było, a potem zaszyłam się w kuchni na kilka godzin i gotowałam dopóki nie zaczęłam wśród garów, misek i blach do pieczenia realizować moich autorskich układów tanecznych. Odpuściło. Wieczorem z tej okazji pojechaliśmy naszą czarną trójcą do Broku. Brok. Moja kryjówka. Chatka Puchatka zlokalizowana nad Bugiem, półtorej godziny samochodem od Warszawy. Na uboczu, otoczona wiejskim, rozlatującym się płotem. Za płotem z jednej strony zboże, z drugiej łąka i rzeka, […]

alergia na smuteczki

alergia na smuteczki

Dzień dobry, dopadła mnie w Ominie alergia. A na trasie Omin – Warszawa dopadły mnie smuteczki. Ponad rok udawało mi się przed nimi chować, ale mnie i tak dorwały. Nie wiem co tu z nimi zrobić. Gapię się w ścianę i niby myślę, ale wcale nie. Niby wiem, że regularny sen, spacer z psem od 7 do 9 zamiast kawy, zbilansowanie diety i będzie lepiej, reszta już pójdzie. No wiem. Uśmiecham się, bo czemu miałabym innym życie uprzykrzać moimi pogubieniami. Tulę się, gotuję, śpiewam, psocę, wbijam się w sukienkę i.. co z tego, wszystko zamglone i wyciszone. Jakbym była w bańce i duszno mi w niej, duszno cholernie (pewnie przez […]

blokowiska urągają człowieczeństwu

blokowiska urągają człowieczeństwu

  Moi sąsiedzi to zbiorowisko osobliwości.  Ostatnio hitem jest Dj – jak złapie fazę, to puszcza zapętlony utwór pokroju bajlando. 5 godzin puszcza. Jedną piosenkę. Głośniki ma tak dobre, że słychać na całym osiedlu, nie tylko w jednym bloku. Za pierwszym razem zastanawialiśmy się, czy przypadkiem ktoś nie popełnił samobójstwa w rytm bajladno i nie dynda teraz pod sufitem, bo nikt o zdrowych uszach nie wytrzymałby z własnej woli tyle czasu w tym hałasie. Ktoś wezwał policję, mundurowi kręcili się po osiedlu próbując zlokalizować źródło naszej rozpaczy. Wreszcie zniknęli w bloku i po 10 minutach Dj wyłączył muzykę. „Dzięki bogu!”, „Wreeeszcie!”, „Kuuuurwa, myślałem, że mi mózg uszami wypłynie!”. Parę dni […]

upalne miejskie impresje

upalne miejskie impresje

Podobno najwięcej samobójstw popełnianych jest w okolicach bożego narodzenia i nowego roku. Mam okazję spędzać 40-stopniowe upały w warszawskim królestwie betonu i bardzo mnie to dziwi, że ludzie się nie zabijają właśnie w takich okolicznościach. Może nie mają siły…? Ja nie mam na nic, mój pies całą energię zużywa na sapanie. Jutro te cholerne warsztaty kreatywności. Najgorsze co można mi zrobić, to posadzić przed grupą znudzonych ludzi i wymagać ode mnie kreatywnych rozwiązań na już. Ble. Nie chce mi się potwornie, nie lubię takich rzeczy. W ogóle niewiele lubię przy tej gęstości powietrza. No, może truskawki. I arbuza prosto z lodówki. Arbuz jest super.  Sąsiadka nasza (pielęgniarka, wiecznie na bani) […]

48 godzin gratis

48 godzin gratis

Dzień dobry, mam wolny weekend niespodziankę. Byłam przekonana, że mam teraz warsztaty z kreatywności i planowania kariery. Sprawdzając w piątek dokładną godzinę o której powinnam stawić się na drugim końcu Warszawy, przekonałam się, że pomyliły mi się daty i to za tydzień. Nic innego na ten weekend nie planowałam i nagle okazało się, że mam ponad 48 godzin w gratisie. Od rana chodzę poddenerwowana, bo zapomniałam co się robi w wolnym czasie, a w głowie tylko przymus robienia rzeczy „pożytecznych” (łazienka taka brudna, szafy trzeba posegregować na lato, może opracujesz wreszcie wakacyjny plan nauki angielskiego, szczepienie psa! idźże wreszcie na siłownię! bla bla bla). Piotrek mnie zrugał: – A nie możesz porobić […]

Napisałam list

Napisałam list

Dzień dobry, tu Kasia nadaje. Prosto z pracy, bo sezon ogórkowy nam się zaczyna – ciepło, więc wszyscy warszawiacy uciekają stąd hen hen. Też bym uciekła. Na trawę, na pomost, na żaglówkę… Ale jeszcze trochę posiedzę. I postukam. Byłam w Olsztynie w ostatni weekend. Jako świadkowa – uwaga, uwaga – mojej siostry! Mam siostrę mężatkę i strasznie mi z tym dziwnie. Mało tego, moja mężata siostra będzie w październiku miała dziecko. A kto jest szczęśliwym wybrańcem mojej dojrzałej, rozsądnej i odpowiedzialnej siostrzyczki? Doktor nauk przyrodniczych? Architekt? Prawnik? Nie, nie – raper. Poznany niecały rok temu. Moja krew! Właściwie nie moja, bo ja od 9 lat nieprzerwanie w tym samym związku […]

750 słów o stopach

750 słów o stopach

– Łaaaaaa, dzień dobry prawusku. – Zieeeeeew… Cześć lewa, jak się spało? – Bardzo… zieeeeew… krótko. Co to się stało, że tak krótko śpimy ostatnio? – Nie wiem prawuńku, ale bardzo się cieszę, że nas oblekła na noc w skarpeciochy. – Tak, tak, nadchodzą ciężkie czasy dla stóp.. Całymi dniami w ciężkich buciorach, a jak zabiera nas na dwór, to i tak marzniemy.. Czy ona mogłaby choć raz dać nam jakieś wygodne i ciepłe buty na zimę? – Ajajajaj! – Ała! Co ona tak nami zarzuca? – Rany boskie! Czy ty widzisz jej twarz!? Co się dzieje?! – Co się dzieje, co się dzieje… Myślisz, że tylko my śpimy krótko? […]