jesień

jesień

Remont w toku. Nie jest tak strasznie, jak mi się wydawało, że będzie i zaczynam się obawiać, że coś robimy źle. Wchodzimy do marketu, wybieramy co nam się podoba, płacimy, wychodzimy. No a mieliśmy spędzać długie godziny w alejkach, potem jeszcze dłuższe na dyskusjach, a potem mieliśmy nic nie kupować. I wrócić następnego dnia. I następnego. I tak pół roku. I mieliśmy znienawidzić siebie nawzajem i zaprzyjaźnić się z obsługą w każdym markecie budowlanym w Warszawie. Istnieje prawdopodobieństwo, że nic w tym naszym mieszkaniu nie będzie do siebie pasowało. Może powinniśmy jakoś bardziej to wszystko przemyśleć… Ale nieład to w sumie też jest jakaś estetyka, prawda? Jedyne co mi się […]

rozmiłowanie

rozmiłowanie

  Dzień dobry! Podróże poślubne bywają trudne – obydwoje tak bardzo chcieliśmy, żeby tej drugiej osobie było dobrze i pięknie, że zaczęliśmy się spinać. A ze spięcia w relacjach nigdy jeszcze mi nie wyszło nic dobrego. Może to i lepiej, jeszcze byśmy pomyśleli, że po ślubie to już tylko sielanka i wtedy powrót do codzienności mógłby zaboleć. Na szczęście nie udało nam się zrujnować tych wakacji i jak już uznaliśmy, że nie umiemy w „just married”, to nawet te spięcia zrobiły się zabawne. Zaraz po deszczowym ślubie padł pomysł, żebyśmy polecieli gdzieś w ciepłe kraje, bo w Bieszczadach to tylko będziemy moknąć i marznąć. Uznaliśmy jednak, że wolimy siedzieć w […]

nieporozumienie

nieporozumienie

  Pękła mi dusza. Teraz jej fragmenty wbijają mi się w ciało od środka, uwierają w żołądek, wątrobę i płuca, drażnią. Bolą. Piotr się wycofał. On faktycznie nie ma nic przeciwko posiadaniu potomstwa, ale przecież jeszcze nie teraz. Że porobiłam te wszystkie badania? No porobiłam, to chyba fajnie, wydawało mu się, że to dłużej zajmie. Weźmy najpierw ślub, skończmy remont, wtedy się zastanowimy. Że ja już się zastanowiłam? No to, hehe, się nie dogadaliśmy. Nieporozumienie! Oczy mi zachodzą łzami i nie wiem już w którą stronę jest wdech, a w którą wydech. Niby nic takiego, pół roku, rok, w jedną lub w drugą. Później będzie trzeba poczekać na większy samochód, […]

a po burzy spokój

a po burzy spokój

Dzień dobry, Ukrop. Rok temu śniłeś mi się naburmuszony na weselu. W tym roku spotkamy się na weselu, ale mam nadzieję, że w dobrych nastrojach. I też nie przynoś kwiatów! Chyba, że to będzie polna wiązanka prosto z Twojej łąki. Rany, jak tam pięknie! W ogóle nie miałam ochoty ruszać się z tego tarasu. Jest stworzony do tego, żeby siedzieć z podkulonymi nogami w fotelu, owinąć się kocem, postawić obok butelkę wina i spędzić całą noc gapiąc się w przestrzeń. Jak kiedyś będę budować dom, to mam nadzieję, że właśnie na takiej działce (a samochód terenowy marzy mi się odkąd zrobiłam prawo jazdy). Powinniście sobie zamontować na piętrze takie podwieszane […]

szaleństwa (jeszcze) panny Kasi

szaleństwa (jeszcze) panny Kasi

Dzień dobry, kiedyś w przypływie szaleństwa poszłam do dentysty usunąć ósemki. Górna lewa – phi, pikuś! O co ta afera! Lody można jeść na śniadanie, obiad i kolację, takie zalecenie lekarskie, nie ma dyskusji, trzeba to trzeba, no cudownie. Dolna lewa – koszmar. Zatrzymana w kości. Piłowanie żuchwy, rozcinanie dziąseł, dłutowanie. Krew wszędzie. Chirurg – pan Sergiusz o dłoniach wielkości bochenków – klął pod nosem, że taka mu się trafiłam. A ja siedziałam totalnie przerażona i za wszelką cenę starałam się nie zemdleć (świadoma tego, że to tylko przedłuży zabieg i wcale mnie nie uratuje). Pierwsze słowa jakie z siebie po wszystkim wyplułam razem z krwią i opatrunkiem brzmiały „nigdy, […]

dzień dziecka

dzień dziecka

  Od kilku miesięcy nie jestem w stanie zrobić sobie zdjęcia do CV. A to włosy nie takie, a to spuchnięta jestem, a to mam smutny dzień, a światło jest złe i w ogóle mi się brzydko rzęsy wywinęły. Jak się ostatnio widziałam z Ewą, to mi zadała tylko jedno pytanie: „Czemu?”.  No, czemu? Może jednak gdzieś tam głęboko nie chcę teraz zmieniać branży, uczyć się nowych rzeczy i odkładać tematu dzieci na najbliższe dwa lata? Może jednak nie chcę czekać? Sama już nie wiem o co mi chodzi, zapomniałam.   Postanowiłam podjąć próbę i powiedzieć swojemu ciału „sprawdzam”. Pogadałam z Piotrkiem, boi się. Ja też – jak się uda, […]

grom z nieba

grom z nieba

Pierwsza burza w tym roku. Wysiadł prąd, ciemno, na spacer strach iść, siedzieć sama nie chcę. Dostałam dzisiaj wyniki badań i już wiem czemu ostatnio taka jestem niemrawa. Właściwie nie mam się czym przejmować – dostosuję sobie dawkę leków, wyprowadzę hormony w przeciągu miesiąca, maksymalnie dwóch. Wiem, że w tej chwili muszę wrzucić na luz i dać sobie przestrzeń na dłuższe spanie, spacery i ogólne slow motion. Z drugiej strony się irytuję, bo to pogorszenie jest skutkiem stresów związanych z pracą i z Piotrem. I jak mam czarno na białym wydrukowane, że znowu nie zadbałam o siebie odpowiednio, to mnie szlag trafia. A nie powinnam się denerwować! Kusi mnie reset. […]

milky way

milky way

Odbyłam sentymentalną wycieczkę do mojego rodzinnego miasta. Przeszłam się po ulicy na której ścigałam się z tatą na rowerach. Usiadłam na trzepaku z którego milion razy spadłam próbując zrobić nietoperza. Zajrzałam do sklepu do którego biegałam po papierosy dla rodziców i gumy kulki za resztę. Zastanawiam się nad powrotem, tęsknię trochę za takim małomiasteczkowym klimatem. Za to od powrotu do Warszawy jestem jęczybułą i nic mi się nie podoba. Wczoraj urwałam się wcześniej z pracy tylko po to, żeby się zawinąć w psa na kanapie i oglądać Love na Netflix. I tak oglądałam cały dzień zagryzając słonecznik beznadziejnym deserem z kaszy jaglanej i daktyli, który miał smakować jak milky way, […]

rano w głowie mam szaro

rano w głowie mam szaro

Dzień dobry, Warszawa na wiosnę ubrała się w szarości. Ledwie poczułam wolność gołych nóg pod spódnicą, a już znowu mam na sobie spodnie. Zimno. Zamiast kokosić się pod kołdrą – jadę do szkoły. Śpiąco. Nie wiem jak w przyszłym roku zmieszczę jeszcze dodatkowo staż i pisanie pracy. Dobra. Nie zmieszczę. Nie wiem jeszcze co odpuścić. Kusi mnie, żeby odpuścić etat. Po tygodniowej nieobecności na siłowni (katar) czuję się jak bezkształtna bambaryła (szara). Kryzys w związku tez mi nie polepsza samopoczucia. Chociaż bywa zabawnie – zagaiłam ostatnio Piotra, że może byśmy gdzieś wyjechali na weekend. Skupić się na sobie, zmienić otoczenie, podkręcić temperaturę, rozpalić zmysły i co tam się jeszcze robi […]

nie wiem jak

nie wiem jak

Kupiliśmy z Piotrkiem w Ikei narożnik do salonu i wyspę kuchenną. Leżą w kartonach, rozpakujemy po remoncie. Spięłam się. Przeprowadziłam rozmowę w tonie „nie chcę brać ślubu z tobą, do niczego mi to nie jest potrzebne, dzieci też nie chcę, nie jestem gotowa”. Przyjął to całkiem spokojnie. Przestałam się przytulać na dobranoc. Nie protestował. Potem okazało się, że nie pamiętamy kiedy ostatnio uprawialiśmy seks. Tego już nie przemilczał. I tak sypie nam się 10 lat na głowę, a my stoimy, gapimy się na siebie i nie bardzo wiemy co robić. Dzisiaj rano płakałam, bo wydaje mi się, że mu się nie podobam. Piotr zgłupiał i wcale mu się nie dziwię, […]