grom z nieba

Pierwsza burza w tym roku.
Wysiadł prąd, ciemno, na spacer strach iść, siedzieć sama nie chcę.

Dostałam dzisiaj wyniki badań i już wiem czemu ostatnio taka jestem niemrawa.
Właściwie nie mam się czym przejmować – dostosuję sobie dawkę leków, wyprowadzę hormony w przeciągu miesiąca, maksymalnie dwóch. Wiem, że w tej chwili muszę wrzucić na luz i dać sobie przestrzeń na dłuższe spanie, spacery i ogólne slow motion.

Z drugiej strony się irytuję, bo to pogorszenie jest skutkiem stresów związanych z pracą i z Piotrem. I jak mam czarno na białym wydrukowane, że znowu nie zadbałam o siebie odpowiednio, to mnie szlag trafia. A nie powinnam się denerwować!

Kusi mnie reset. Dwa, trzy tygodnie. Bez Piotrka, bez psa, bez roli. W takim miejscu, w którym mogłabym pobyć sobie nikim. Pobyć po prostu. Nie mam tylko jeszcze pomysłu gdzie jest to miejsce.

Prąd wrócił. Burza ucichła. Idę na spacer.

Całusy!

About tycia