mimochodem

Wydaje ci się, że jesteś już dorosłą kobietą. Długoletni związek, pies, zastanawiasz się nad generalnym remontem, przeprowadzką i dzieckiem, dbasz o zdrowe odżywianie i regularny sen.

I przychodzi taki dzień, że nie panujesz nad niczym, łącznie ze swoją głową. Wpadasz do domu i bierzesz psa na spacer. Zaczynasz truchtać, chociaż masz na sobie trampki i jeansy. No potrzebujesz się rozładować tu i teraz, nic nie poradzisz. Po kilkudziesięciu metrach rozwalasz sobie kolano tak pechowo, że pozostaje ci tylko dokuśtykać do windy. Boisz się jeździć windą, więc cicho pojękując wspinasz się na drugie piętro i tylko trochę podpierasz się na swoim psie. Powinnaś zrobić jedzenie na jutro do pracy i iść spać, jest już późno. Na chwilę siadasz przed komputerem i odpalasz Diablo, gdzieś tą złość musisz wyrzucić. Z 23 robi się 3 w nocy, wstajesz 4h później. Zaspana postanawiasz ukryć nocne wyczyny promiennym makijażem. Wkładasz sobie pędzelek od korektora pod oczy prosto w szkło okularów i rozciapujesz rozświetlajaca maź na swojej powłoce antyrefleksyjnej z wszelkimi możliwymi filtrami.
Zamiast robić makijaż płaczesz ze śmiechu i, jak przystało na kobietę juz bardziej 30- niż 25+, resztę poranka spędzasz na mizianiu psa.
Do pracy idziesz w wyjątkowo czystych okularach.

____

Całusy z mokrego tramwaju.
K.

About tycia