Napisałam list

Dzień dobry,

tu Kasia nadaje. Prosto z pracy, bo sezon ogórkowy nam się zaczyna – ciepło, więc wszyscy warszawiacy uciekają stąd hen hen. Też bym uciekła. Na trawę, na pomost, na żaglówkę… Ale jeszcze trochę posiedzę. I postukam.

Byłam w Olsztynie w ostatni weekend. Jako świadkowa – uwaga, uwaga – mojej siostry! Mam siostrę mężatkę i strasznie mi z tym dziwnie. Mało tego, moja mężata siostra będzie w październiku miała dziecko. A kto jest szczęśliwym wybrańcem mojej dojrzałej, rozsądnej i odpowiedzialnej siostrzyczki? Doktor nauk przyrodniczych? Architekt? Prawnik? Nie, nie – raper. Poznany niecały rok temu. Moja krew! Właściwie nie moja, bo ja od 9 lat nieprzerwanie w tym samym związku i od 9 lat nieprzerwanie używam środków antykoncepcyjnych (co mnie trochę niepokoi). Ale i tak jestem z niej dumna, że się wypięła na wszystkie oczekiwania świata względem jej osoby. Mam tylko nadzieję, że na dobre jej to wyjdzie i uniosą ten związek. Cieszę się, bo może trochę porealizuję swoje macierzyńskie zapędy na (mam nadzieję) siostrzeńcu albo siostrzenicy.

Studiuję znów. W oczekiwaniu na przeprowadzkę, żeby nie zwariować, z samotności, z poczucia obowiązku, sama nie wiem z czego. Zaskoczenie roku jest takie, że skończyam właśnie drugą sesję i nadal jest ok! Moje studia są wielką tajemnicą – nie chciałam znowu się komukolwiek tłumaczyć, że dałam sobie spokój i „zmarnowałam zainwestowany czas i pieniądze”. No i okazuje się, że takie studiowanie w tajemnicy mnie bardzo kręci.

Poszłabym z Tobą na spacer. Ciekawa jestem, co Ci w głowie gra.

Całusy,
K.

About tycia