stare jak świat wątpliwości

Wystraszyłam się.

Wróciłam ze świątecznych wojaży, prosto w pracę. Po ośmiu godzinach dojechałam do domu. W domu pies, żadnego człowieka. Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech. Bosko, potrzebuję być sama. Przez kilka dni byłam ciągle w jakiejś relacji i dopiero jak zamknęłam drzwi domu, poczułam jak bardzo mnie to zmęczyło. Zupełnie jakby po tygodniu odetkało mi nos. Jak wtedy kiedy dentysta rozwiercił mi zgorzel i nagle stał się jaśniejącym rosyjskim aniołem z wielkimi łapami o zapachu tytoniu. Ulga.

I jak już poleżałam z psem na dywanie parę godzin pogryzając sernik, pijąc herbatę i oglądając jeden z moich ulubionych seriali, jak już naładowałam baterię na tyle, że mogłam włączyć mózg, to spanikowałam.

W co ja się kurwa próbuję wpakować?!! Oszczędności chcę wydać na remont mieszkania za którym nawet nie przepadam. Chcę wyjść za mąż za faceta z którym weszłam w związek mając lat 18. Chcę stojąc boso na trawie, w wianku na głowie, przyznać, że on jeden jedyny jest wystarczający dla mnie, do końca. Chcę dzierżąc polny bukiet zobowiązać się, że to z nim będę uprawiać seks przez resztę mojego życia i z nikim innym. I potem chcę to świętować przy ognisku. I dziecko chcę mu urodzić. Bliźniaki najlepiej. A potem trzecie, jak już te dwa podrosną.
Czy ja rozum postradałam???!

Czy nie lepiej byłoby kasę na remont wydać na bilety, mieszkanie wynająć, upić się przed wejściem do samolotu i polecieć gdzieś gdzie jest ciepło i czyste powietrze? Mogłabym nawet zostać plażową kelnerką – umiem z gracją wędrować z tacą i całkiem nieźle wyglądam w bikini. A jeszcze lepiej w bikini i wzorzystej spódnicy. Miałabym spokój i tyle chwil dla siebie ile by mi się zachciało. I mogłabym upijać się jakby mi się tylko zachciało. Spać i nie spać kiedy by mi się chciało. I mogłabym zapomnieć się z jakimś ledwo co poznanym mężczyzną. Tylko dlatego, że ładnie pachniał. Wszystko bym mogła! 

Nie wiem czego chcę oprócz tego, że zmiany. I jakkolwiek tej zmiany bym nie pragnęła, to boję się. Cholernie się boję, że za 10 lat spojrzę sobie w oczy i stwierdzę, że do dupy, zła bramka, zaczynamy od początku.

Całuję,
K.

About tycia